Ostatnia kartka / Z oddziału
Ruch, który nie poruszył powietrza
Tyle żywiołu w polu widzenia. A ode mnie potrzebny był ruch, który prawie nie poruszył powietrza. O napięciu pozostającym w ciele po klipsowaniu pękniętego tętniaka.
Czytaj wpisMoje zapiski
Na oddziale i po godzinachRuch, który nie poruszył powietrza
Tyle żywiołu w polu widzenia. A ode mnie potrzebny był ruch, który prawie nie poruszył powietrza. O napięciu pozostającym w ciele po klipsowaniu pękniętego tętniaka.
Świat beze mnie
Dla mnie jeszcze trwa tamta noc, a dla wszystkich innych jest już zwyczajny ranek. O powrocie z dyżuru do świata, w którym można ukroić nierówną kromkę. Bez konsekwencji.
Jeszcze
O książce, której nie wolno zamknąć, słowach wracających powoli i chirurgu, który uczy się zostawiać ostatnie zdanie pacjentowi.
Czysto, a jednak nie
O granicach, których nie widać pod mikroskopem, i o słowie „wszystko”, które łatwo obiecuje zbyt wiele.
Tak daleko zaszliśmy
Na cześć wyobraźni, która znajduje sobie ręce.
Na ramionach gigantów. Proszę nie deptać.
O ludziach, którym zawdzięczamy własne ręce.
Pierwszy raz sam
O chwili, w której w polu operacyjnym nic się nie zmienia, a jednak wszystko zaczyna ważyć więcej.
O jeden zbędny ruch mniej
Marzy mi się technika, w której każdy ruch ma powód, a żaden nie musi robić wrażenia. O pasji do mikrochirurgii, radości doskonalenia warsztatu i różnicy między doskonałością a potrzebą bycia nieomylnym.
Zgodnie z aktualną wiedzą
O historii neurochirurgii i przyjemności wytykania błędów ludziom, którzy nie mogą już odpowiedzieć.
Neurochirurgia w sztuce. Proszę nie dotykać.
Bosch operuje głupotę, Rembrandt przypomina o człowieku na stole, a Michał Anioł czeka na wynik konsylium. O mózgu w sztuce i o tym, dlaczego w pracy wolę być rzemieślnikiem.

Znak zapytania
Ostry krwiak podtwardówkowy. Zapiski z dyżuru.
Glioblastoma
O glejaku wielopostaciowym, granicach chirurgicznej precyzji i bezradności, która nie zwalnia z pracy. Operacja się kończy. Choroba nie zawsze.
Krwiak śródmózgowy - haematoma intracerebrale
O nocnym dyżurze, krwawieniu w głębokich strukturach mózgu i decyzji, która bywa trudniejsza niż operacja.
Milimetr to dużo
Mikroskop za kilka milionów złotych, naczynie o średnicy milimetra i ruch ćwiczony przez lata. Opowieść o neurochirurgii, w której najdrobniejszy detal może mieć bardzo ludzkie znaczenie.

Dlaczego „Nerwowy chirurg”?
O książkach, które zaprowadziły mnie na medycynę, marzeniach o rocket science i świecie neurochirurgii, do którego chcę zaprosić każdego.
